- Ivaan. Odsuń się, bo mnie zgnieciesz.- Mruknął po raz enty Anglia.
- No chodź do mnie na kolanka. To wtedy nie będę cię zgniatał!- Zauważył entuzjastycznie białowłosy. Jego fioletowe paczadła wręcz zaświeciły.
Blondyn przyłożył palce do skroni, starając się nad sobą panować.
- To nie jest dobry pomysł.- Rzucił sucho. Co prawda szykował się mentalnie do oddania w ręce Ivana swojego ciała, no ale bez przesady. Nie musiał się do tego przygotowywać, siedząc na kolanach Rosji, który zapewne nie wytrzyma i zechce go wziąć tu i teraz co w praktyce oznaczało brudny seks na siedzeniach na wpół wypełnionego autobusu.
- Ale dlaczego? Będę grzeczny.- Zaczął go namawiać mężczyzna coraz bardziej zachowując się jak napalony mężczyzna, którym niestety był.
- Nie, Ivan. Nie będziesz grzeczny i doskonale o tym wiem. Nawet nie umiesz usiedzieć na swoich 4 literach.- Westchnął, patrząc za okno, usilnie ignorując napalone spojrzenie ruska. A trzeba było mu wyznawać miłość? Trzeba było? Najlepiej najpierw było wezwać siły zbrojne, zakuć Ivana i zabrać go do siebie do domu. I tam dopiero wyznać mu miłość. No, ale wyszło, jak wyszło i teraz musiał znosić napierającego na niego białowłosego.
- No bo ja chcę znowu cię pocałować. Zacałować. I nawet nie doszliśmy do francuskiego pocałunku!- Wyjęczał zbolałym głosem Ivan, znowu się do ukochanego przysuwając.
- A od kiedy pałasz sympatią do francuzów?- Spytał, starając się nie zacząć krzyczeć.
- Od kiedy dowiedziałem się, że Francis to ekspert od seksów i pieprzony z niego seksoterapeuta.- Fioletowooki wtulił się w ramię blondyna.
- A czasem on nie zbrukał honoru twojej kaczuszki? - Spytał, po raz niewiadomo który wywracając oczami.
- No ... a potem chodziłem do niego na terapię... i sobie porozmawialiśmy o naszych problemach życiowych.- Wyjaśnił Rusek, miziając zielonookiego nosem po szyi.
- A jaki jest twój problem życiowy?- Arthur odepchnął wskazującym palcem twarz Ivana.
- Mam fetysz. - Przyznał się momentalnie wpadając w zakłopotanie.
-Achaa. A na czym on polega?- Spytał zainteresowany tym Arthur.
- Podnieca mnie wszystko co jest związane choć w najmniejszy sposób z tobą.- Powiedział z mądrą miną mężczyzna w mundurze i z zadowoleniem spostrzegł, że blondyn poczerwieniał.
- O boże... Może ja wysiąde z tego autobusu zanim mi coś zrobisz.- Wyszeptał zmartwiały.
- Ale... Ja nie zrobię nic bez twojej woli.- Ivan oplótł go w pasie ramionami, przyciągając go jak najbliżej siebie.
Arthur zrobił nietęgą minę, już nawet nie próbując od siebie odkleić białowłosego.
Trwali w takiej pozycji przez długie kilkanaście minut. Aż w końcu Rusek nie wytrzymał.
- Daleko jeszcze?- Spytał z miną wyrażającą " Jak tak, to ja nie wytrzymam".
Anglia westchnął.
- Tak. Jeszcze kawałek.- Znowu wyjrzał za okno.
- Ej... Arthi...- Przy uchu blondyna rozbrzmiało wypowiedziane szeptem pytanie.
-Tak?
-A mogę cię... pocałować?- Fioletowe oczy znowu rozbłysły.
- Ech ... Niech ci będzie...- Bo kto mógłby się oprzeć temu spojrzeniu?
- Daaa! Kocham cię!- Ivan zaczął namiętnie obcałowywać twarz Arthura, który obficie zarumienił się, widząc na sobie wzrok starszej pani.
- Już, koniec, stop. Przestań.- Zaczął protestować, czując że jest niebezpiecznie blizko pewnej ciekawej reakcji jego ciała na dotyk tego osobnika. Jak na złość Rosjanin nie odpowiadał.- Ivan! Nasz przystanek! Bo przegapimy przystanek!- Zaczął niemal krzyczeć Anglik.- No już. Odczep się. W domu dostaniesz to, czego chcesz. Ale już póść!
W ten sposób uwaga Ivana w końcu została odwrócona a dziewictwo foteli w autobusie uratowane.
Koniec części 4
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz